Nawiązywanie kontaktów z rówieśnikami przychodziło mi z trudem. Tak naprawdę nawiązywanie kontaktów z kimkolwiek przychodziło mi z trudem.*
Mamy w pracy nową koleżankę. Co prawda jest na zastępstwo, ale zawsze to para rąk do pracy, a tych u nas brakuje. Ale jest jedno ALE. Ma trafić do mnie i niezbyt mi się to podoba.
Od początku marca przyuczałam jedną dziewczynę. Myślałam, że ze mną zostanie na dłużej. Zresztą szybko zapała i dobrze nam się współpracowało, a ja nie należę do osób, które szybko nawiązują nowe znajomości. Jak kogoś dobrze poznam, to jestem duszą towarzystwa, ale zanim poznam, to podchodzę jak pies do jeża.
A tu kierownik wymyślił, że mi "starą" koleżankę zabierze, przerzuci na inny podatek i da kolejnego świeżaka na naukę. Nie uśmiecha mi się to, bo mamy spore zaległości, a jak wiadomo, uczenie nowej osoby, to czas, który muszę jej poświęcić. Przez dobry tydzień nie będę w stanie robić nic innego, a później przez kolejny tydzień jak nie dwa, będę musiała ją pilnować i sprawdzać. Oczywiście, za jej ewentualne błędy, beknę ja. Więc perspektywa kiepska.
Nie ukrywam też, że jestem już zmęczona uczeniem nowych osób. Przez moje ręce przeszło już conajmnej 10 osób. Z czego pracuje tylko jedna. Albo sami rezygnują jak zobaczą na czym polega ta praca, albo są przenoszeni do innych działów, albo zwyczajnie się nie sprawdzają i nie dostają przedłużonej umowy. Dlatego mam wrażenie, że ucząc nowe osoby tylko marnuję czas.
O nowej dowiedziałam się dzisiaj i to w warunkach, gdzie nie mogłam sprawy przedyskutować. Kierownik zawołał mnie do siebie. Była tam ta nowa. W jej obecności przedstawił swój pomysł i spytał czy się zgadzam. Głupie pytanie. Od kilku lat wiem, że w pracy mam niewiele do powiedzenia. A zresztą nie wypadało powiedzieć nie. Raczej nowej nie zrobiłoby się miło jakbym powiedziała, że nie chcę jej u siebie. Kierownik nie ma za grosz wyczucia w takich kwestiach.
Muszę się z tym przespać i jutro do niego podejść by porozmawiać w cztery oczy. Bo jaki jest sens przerzucać osobę, która u mnie się sprawdza i uczyć jej czegoś nowego? Ta jest nowa więc nieważne gdzie pójdzie. I tak zaczyna od zera.
No i kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, że muszę zmienić pracę. Muszę!
* Stephenie Meyer "Zmierzch"
Nawiązywanie kontaktów to zawsze wyprawa w nieznane... a życie uczy, że rzadko kiedy takie wyprawy bywają udane... światełko w tunelu mizerne a świst bata nad głową realny... nic dziwnego, że nawiązywanie kontaktów przychodzi z trudem.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Na dodatek cała ta sytuacja sprawiła, że odczuwam jakąś niechęć do tej dziewczyny. Wiem, że to nie jej wina, ale mam poczucie, że więcej będzie z niej szkody niż pożytku
UsuńMiałam podobny problem z tym ciągłym uczeniem nowych pracowników. Cała pociecha była tylko w tym że tłumaczyłam sobie że dobra ze mnie była nauczycielka bo i te "nowe " mnie chwaliły. Pozdrawiam :-).
OdpowiedzUsuńNiestety przez nowych pracowników, których ciągle przyuczam jestem na najbliższe dwa lata pozbawiona możliwości awansu, a co za tym idzie, nie dostanę przez dwa lata podwyżki. Przez opiekę nad nowymi nie wyrabiam "normy". Ich pochwały moich rachunków niestety nie zapłacą :(
UsuńEhhh zdecydowanie masz prawo czuć się zmęczona.
OdpowiedzUsuńKierownik też mógł najpierw porozmawiać z Tobą w cztery oczy. Pytanie się czy wyrażasz zgodę na przyuczenie nowego pracownika w jego obecności niekoniecznie pozwala Ci na udzielenie swobodnej i przemyślanej odpowiedzi.
Nie mniej jednak życzę Ci, abyś znalazła nić porozumienia z nowym członkiem zespołu.
Pozdrawiam serdecznie!
Ja chyba jestem zwyczajnie zmęczona. Muszę robić swoje, przyuczać nowych, później ich sprawdzać, poprawiać itd. A też jestem tylko człowiekiem i boję się, że w końcu coś przeoczę i popełnię błąd
UsuńŻyczę Ci żebyś znalazła wygodne i dobre przede wszyskim dla Ciebie rozwiązanie, bo jaki sens robić coś co nie chcesz;(
OdpowiedzUsuńSens jest jak wpływa wypłata na konto ;)
UsuńTeż z trudem przychodzi mii nawiązywanie nowych kontaktów, więc Ci współczuję. Może akurat nowa dziewczyna szybko się wdroży i nauczy nowych rzeczy no i nie będzie tak źle ;)
OdpowiedzUsuńCzas pokaże. To jej pierwsza praca tego typu więc liczę, że będzie chciała się wykazać
UsuńNo skąd ja to znam...wcale sie nie dziwię, że jesteś niezadowolona z sytuacji..A na podstawie tego co piszesz mam wrażenie że raczej łatwo nawiazujesz kontakty😊 bo ja tak ale czesto mnie wykorzystują😂
OdpowiedzUsuńMuszę poobserwować, zobaczyć na ile sobie mogę przy danej osobie pozwolić ;)
Usuń